...czyli wypieki, które mniej gryzą w sumienie
sobota, 27 września 2014

mango fool

 

"Fool", czyli po angielsku "głupiec", to nazwa warstwowego deseru z masa owocową i słodzoną ubitą kremówką.  Typowo karaibską, lubianą ponoć szczególnie na Wyspach Bahama jest Mango Fool- wersja z mango, z dodatkiem soku z cytryny lub limonki. Miałam chęć na taki deser, jednak zrobiłam go po mojemu. Kremówkę zastąpiłam jogurtem greckim, dodałam do niego miód zamiast cukru. Moje mango było tak słodkie, że choć dodałam do niego sok z całej limonki, masa i tak była tak słodka, że nie dosładzałam jej już niczym. Efekt był super- dawno nie jadłam czegoś tak dobrego! Gorąco polecam!

 

Mango fool light

Składniki (na 2 porcje):
-2 dojrzałe owoce mango (lub 1 wieeelkie, jak moje :D)

-1 limonka

-ok. 400 g jogurtu greckiego (zależy, jak duże warstwy jogurtowe planujecie)

-miód do smaku

 

Owoce mango myjemy, obieramy, pozbawiamy pestek. Kroimy na kawałki, wrzucamy do misy blendera. Limonkę sparzamy i wyciskamy z niej sok, dodajemy go do mango. Blendujemy razem na gładkie puree. Ja nie dodawałam tu słodzidła- decyzja zależy od Waszych upodobań. W osobnym naczyniu mieszamy jogurt grecki z miodem w ilości według uznania. Bierzemy szklanki. Na dno każdej nakładzamy mus z mango, na to delikatnie nakładamy miodowy jogurt, na to znowu mus i tak dalej, dopóki wystarczy nam składników. Podajemy schłodzone, choć od razu też jest pyszne :) Smacznego!

 Przepis zgłasza do akcji "Szkolne śniadania"
Szkolne śniadania
http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/szkolne-sniadania 

sobota, 20 września 2014

owsiane

Do tej pory, jeśli chodziło o ciasta owsiane, korzystałam tylko ze sprawdzonych przepisów i dokładnie ich się trzymałam, z obawy, że ciasto nie wyrośnie lub będzie po prostu niezjadliwe :P jednak przeglądając bloga Searching for happiness, na którym autorka z lekkością piecze jeden owsiany wypiek za drugim, za każdym razem na luzie coś modyfikując, postanowiłam poekperymentować. Moje ciasto jest wypadkową wielu wpisów ze wspomnianego bloga, własnego pomysłu i zawartości mojej kuchennej szafki. Efektem jest pyszne ciasto o bardzo zdrowym składzie (bez cukru, z małą ilością tłuszczu pod postacią masła orzechowego), do tego sycące- kawałek może nam służyć za drugie śniadanie. Spróbujcie- warto! :)
 

 Eksperymentalne ciasto owsiane, bez cukru

 Składniki (na małą keksówkę):

-12 łyżek płatków owsianych
-4 łyżki mąki owsianej
-1 szklanka mleka 1,5 %
-2 łyżki wiórków kokosowych
-1 kopiasta łyżeczka cynamonu
-2 czubate łyżki masła orzechowego typu crunchy
-2 garści rodzynek
-2 jajka
-4 czubate łyżki ksylitolu
-1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
-1/2 łyżeczki sody
-szczypta soli

 Płatki owsiane zalałam mlekiem. Po dwóch godzinach dodałam wiórki i cynamon, zamieszałam. Po kolejnych czterech godzinach odlałam tę odrobinę mleka, która nie wsiąknęła w płatki i przystąpiłam  do dalszej pracy, która przedstawia się następująco ;) Masę płatkową przekładamy do większej miski. Dodajemy mąkę owsianą, masło orzechowe, ksylitol, proszek, sodę, miewszamy. Białka oddzielamy od żółtek. Żółtka dodajemy do naszej masy, mieszamy. Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę. Dodajemy pianę po łyżce do naszej masy, po każdym dodaniu delikatnie mieszamy. Dodajemy rodzynki, znowu mieszamy. Piekarnik nagrzewamy do 180*C. Ciasto przelewamy do silikonowej keksówki. Pieczemy ok. 40 minut w 180*C- aż wetknięty w wypiek patyczek będzie się tylko lekko oblepiał okruchami ciasta. Wyciągamy, studzimy w formie- dopiero po ostudzeniu obracamy formę i wyciągamy ciacho niczym babkę z piasku ;) Jeśli chcecie, możecie opruszyć stevią/pudrem z ksylitolu. Smacznego!

 

Przepis zgłaszam do akcji "Szkolne śniadania"
Embed 1dvgxgbowfkvaqksgzojqhiyypsrcazz 

poniedziałek, 15 września 2014

na piękne włosy

Moja mama często wyrywa dla mnie ze swoich gazet artykuły, które mogłyby mnie zainteresować. Ostatnio z jakiegoś starego numeru "Naj"  zostawiła dla mnie półtorej stronicowy, napakowany przepisami artykuł pt.: "Sałatki piękności". Szczególnie spodobała mi się sałatka, którą dzisiaj przedstawiam. Jej składniki pozytywnie wpływają na miękkość i elastyczność włosów.  A, że jest smaczna, to czemu by jej nie spałaszować? ;) Podwoiłam składniki, by wystarczyło jej dla dwóch osób. Świetny pomysł na szybkie śniadanie, spróbujcie!

 Sałatka na piękne włosy
 
 Składniki (dla 2 osób):
-2 gruszki
-4 łyżki płatków owsianych
-4 łyżki otrębów (u mnie owsiane)
-4 łyżki prażonego sezamu
-2 łyżeczki miodu
-2 łyżeczki rodzynek
-6 łyżek gorącej wody
+ coś do dekoracji (u mnie kandyzowana gruszka i suszone morele)
 
Płatki, otręby i rodzynki zalewamy sześcioma łyżkami wrzątku i odstawiamy na 5 minut. W tym czasie gruszki myjemy, obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach. Gruszki dodajemy do mieszaniny płatkowej, dodajemy miód i sezam, mieszamy. Przystrajamy według uznania (najlepiej owocami lub bakaliami, lub nie przystrajamy w ogóle :>). Smacznego!

Przepis zgłaszam do akcji "Szkolne śniadania" 
Szkolne śniadania 
niedziela, 07 września 2014

filo

O cieście filo słyszałam wiele, ale nigy jakoś na nie nie trafiłam. Gdy w końcu udało mi się je dostać, musiałam je wykorzystać :) Jest to ciasto o grecko- tureckim rodowodzie, ma formę cienkich płatów. Przypomina trochę ciasto francuskie, ale jest od niego o wiele mniej tuczące. Nadzienie, którego użyłam również nie jest bombą kaloryczną. Babeczki wyglądają efektownie, fragmenty bez nadzienia w smaku przypominają rożki do lodów. Zainspirowałam się pomysłem z dodatku do Twojego Stylu pt. "Ciasta i ciasteczka". Zachęcam! :)

Babeczki z ciasta filo

Składniki:
-opakowanie ciasta filo (u mnie to było 7 płatów)
-ok. 450 g waniliowego serka homogenizowanego
-powidła śliwkowe
-odrobina masła do formy

Na początek: w gazetce zalecano każdy płat ciasta filo podzielić na 4 kwadraty, z czego dwa kwadraty mają tworzyć jedną babeczkę. Tak też zrobiłam, jednak teraz wiem, że lepiej byłoby zrobić to inaczej. Przy takich proporcjach bardzo dużo ciasta wystawało z formy (co utrudniało wsadzanie do niej kolejnych babeczek) i potem kruszyło się przy wyciąganiu. Ponadto- spód pod nadzieniem był bardzo cienki i wilgotny, przez co nie wszystkie babeczki dobrze zniosły przekładanie na talerz ;) Radzę Wam każdy płat podzielić na 6 lub ewentualnie nawet 8 kawałków (choć przy ośmiu strona wizualna na pewno się zmieni), a każdą babeczkę stworzyć z 3 lub 4 kawałków. Piekarnik nagrzewamy do 175*C. Bierzemy formy do muffinek (u mnie potrzebne były dwie formy- wyszło aż 16 babeczek). Foremki smarujemy cienko masłem. Wykładamy każde gniazdo formy trzema- czterema kwadratami ciasta (kładziemy je tak, by położony jeden po drugim kwadrat nie pokrywały się rogami, a tworzyły coś na kształt gwiazdki). Na środek nakładamy po 3 łyżeczki serka homogenizowanego i 1 łyżeczkę powideł. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy ok. 20 minut w 175*C- aż brzegi ciasta powywijają się i zrumienią. Wyciągamy z piekarnika, studzimy w formie, potem przekładamy na talerz. Smacznego! :)

wtorek, 02 września 2014

logozdjęcie: google

Jeszcze nigdy nie oceniałam nic na blogu, jednak chciałabym się z Wami podzielić wiedzą o miejscu, które lubię- może Wy też tam wpadniecie? Złoty Osioł jest z pewnością znany wielu studentom województwa śląskiego. Oceniana przeze mnie knajpa znajduje się w Katowicach przy ulicy Mariackiej 1, bliźniacza- w Gliwicach. Wiem, że kiedyś była też w Sosnowcu, jednakże nie ma teraz o niej słowa na oficjalnej stronie baru, więc podejrzewam, że została zamknięta. Jeśli się mylę- wyprowadźcie mnie proszę z błędu :) Nie jestem wegetarianką, jednak bardzo lubię dania oparte na warzywach. Dlatego z ciekawością zajrzałam do Złotego Osła. I nie skończyło się na jednym razie :) 
Knajpka składa się z dwóch sal (jedna oznaczona jako sala nie niepalących). Wystrój jest bardzo kolorowy i eklektyczny- od ilości indyjskich wzorów może wręcz rozboleć głowa ;) jednakże mnie taki wygląd odpowiada- nadaje pomieszczeniu orientalno-hipisowski klimat. Obsługa jest miła i chętnie doradza. Jedzenie za każdym razem może nas zaskoczyć- menu nie jest stałe, codziennie trochę się zmienia (i codziennie można je sprawdzić na stronie www). Wybór jest bardzo duży, jedzenie wygląda apetycznie, a co najważniejsze- jest bardzo smaczne i sycące! Ceny są przyzwoite, porcje duże, sałatek można nakładać, ile wlezie. Zielonymi karteczkami oznaczane są dania wegańskie. Do wyboru mamy również smaczne, robione na miejscu napoje (w Gliwicach dostępne są też desery). 
Oczywiście- nie ma miejsc idealnych. Zawsze (niezależnie, którego dnia tygodnia się tam zjawiłam i o której godzinie)  jest tam dużo ludzi- może być nawet problem z wolnym stolikiem. Kiedy jest wyjątkowo wielu klientów i w kuchni praca wrze, przy barze robi się tak gorąco, że ciężko znieść stanie w kolejce. Ponadto, jak na tak duże i ruchliwe miejsce, toaleta jest mało praktyczna, absurdalnie mała, niewygodna. Brakuje też deserów. Jednakże te minusy nie przysłaniają mi plusów.
Gdybyście postanowili wpaść do Złotego Osła i nie wiedzieli, co wybrać, spokojnie mogę Wam polecić (przy okazji pokaże to Wam, jakich dań możecie się tam spodziewać):
 -placki cukiniowe z twarożkiem
-torcik naleśnikowy z ziołowym serkiem, szpinakiem, masłem orzechowym i pestkami granatu
-makaron po włosku (z sosem pomidorowym, bakłażanem, serem feta i rukolą)
-lasagne ze szpinakiem i serem pleśniowym
-lasagne z pomidorami
-naleśniki z nadzieniem jak do ruskich pierogów
-oryginalne sałatki, np. z czerwonej kapusty z gruszką i sezamem, pikantną sałatkę z pomarańczami i dyniową ze śliwkami. 
Podsumowując: według mnie warto się tam wybrać, nawet jeśli jesteście "mięsożercami"- to miła i zdrowa odmiana. A jeśli jesteście wegeterianami/weganami- to miejsce będzie dla Was idealne. Różnorodność ciekawych smaków może Was zainspirować do eksperymentów w kuchni :) Pozdrawiam!

Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów